FANDOM


Mikołajkowy humor X:Pająki w uszu

Poprzednik: Mikołajkowy Humor X:Kleofas płacze

Następnik: Mikołajkowy Humor XI:Ananas z Ananiasza

FabułaEdytuj

Fabuła zaczyna się od tego, kiedy Mikołajek skacze po kanapie. mama go woła, a ten nie słyszy. Rufus, Kleofas, Alcest, Euzebiusz i Gotfryd weszli do jego domu, by go obrazić, okradać rodzinę i niszcząc dom. tymczasem u mikołajka wykryto, że ma depresję. poszedł po pająki, które je przyniósł, a potem zaczął ich gryźć. Koniec jest to, że ich ugryzł (oprócz Euzebiusza i Kleofasa, którzy uciekli i Mikołajka, który jechał skuterem) , a reszta płacze. Koniec.

BohaterowieEdytuj

CytatyEdytuj

Ogarnij, się ty budo! - Rufus Mikołajek gotów! - Mikołajek

TranskrypcjaEdytuj

Mikołajek: Łu , łu , łu!

Mama: Mikołajek! (głos)

Mikołajek: Nie słucham ciebie!

Tymczasem...

Alcest , Kleofas: Hej!

Mikołajek: No wiem, że hej, ale trzeba wiedzieć.

Alcest: Co?

Kleofas: No właśnie.

Mikołajek: No dobra. Jak chcecie być genialni, musicie zaprosić więcej.

Alcest: Zgoda.

Kleofas: Zgoda.

Mikołajek: Zgoda.

Wyjdą.

Mikołajek: O. Jak mam taki dzień, że mi się śniło, że pająk chodzi po moich uszach. To był dziwny sen.

Mikołajek: Ło!

Euzebiusz: No siema! Myślisz, że chcesz fangę ode mnie?

Mikołajek: Hmm...

Euzebiusz: Dobra.

Gotfryd: Yyy... hej!

Mikołajek: Gotfryd?

Gotfryd: Tak, to ja.

Kleofas: Dobra, nie pytaj go. Kto idzie ze mną na stołówkę?

Mikołajek: Ja!

Alcest: Ja też.

Gotfryd: Ja też.

Rufus: I ja.

Kleofas: A Euzebiusz?

Mikołajek: Lepiej nie idzie, po daje im fangi po nosach.

Kleofas: No to nie idzie, a my tak. Dobra. Dawajcie!

Kleofas: Kleofas

Alcest: Alcest

Euzebiusz: Euzebiusz

Rufus: Rufus

Gotfryd: Gotfryd

Mikołajek: I mikołajek.

Wszyscy: Hurra!

Tymczasem na stołówce

Alcest: Mogę chleb, po jestem głodny.

Mikołajek: No, proszę.

Alcest: Dzięki.

Kleofas: A wiecie, że Rosół pojechał na wakacje, a my się cieszymy.

Alcest: Że nie ma Rosoła?

Kleofas: Tak.

Rufus: Mogę zupę?

Alcest: A ile?

Rufus: Dwa i pół łyżki.

Euzebiusz: Ja też chcę tej zupy. Za dwa i pół łyżki mógłbyś dostać fangę w nosa , Rufus.

Rufus: Nom.

Alcest: Nnoomm.

Mikołajek: Za takie zupy, byśmy zjedli rybę.

Alcest, Kleofas i Rufus: Cooo?

Mikołajek: Nieważne.

Gotfryd: Ja idę po zupę.

Mikołajek: Dobra.

Alcest: A wiecie, że Ananiasz jest chory.

Mikołajek: No.

Alcest: Ponieważ zdjął okulary, i ktoś bił go.

Kleofas: To jakiś z tamtej ławki.

Alcest: No. Dasz mi pieprz?

Kleofas: Ja? Na pewno.

Alcest: Dzięki. Zrobię cztery łyżki pieprzu.

Kleofas: Nie a za co?

Gotfryd: Proszę. To dla was.

Wszyscy: Dziękujemy!

Gotfryd: Proszę.

Alcest: Ty oszukiwałeś. My zjedliśmy już zupę, teraz jest ryba. Zobaczcie.

Kleofas: No. To jest filet z dorsza albo maślany.

Alcest: Jasne.

Kleofas: Tylko poszukajcie przez przypadek ości, po mogą zagrażać nam.

Alcest: Okej.

Kleofas: Mniam!

Alcest: Mniam!

Euzebiusz: Mniam, mniam, mniam, mniam!

39 minut później

Alcest: Noooom...

Mikołajek: Nooo...

Wszyscy: Yyyyy!!!

Alcest: Musimy iść.

Euzebiusz: A jeśli wiecie, że chcecie iść do klasy, to na pewno nie powiem.

Rufus: Co ty gadasz, Euzebiusz. No przecież powiesz.

Euzebiusz: Słucham.

Alcest: Lolololololololololooollll.

Mikołajek: Pycha.

Kleofas: Gdybym myślał, że Gwidon by przelinkował między nimi.

Gotfryd: A może zalinkował?

Alcest: Dobra. Jest wyzwanie. Musimy uciec ze szkoły, zrozumiano?

Mikołajek: My lubimy szkołę.

Tymczasem dzwonek dzwoni

Pani: Słuchajcie dzieci, wiedzieliście, że nie będzie Ananiasza, a będzie nasz nowy uczeń.

Rufus: (podnosi) Proszę!

Pani: Słucham.

Rufus: Jak się nazywa ten nowy?

Pani: Aureliusz.

Rufus: Aureliusz? Ja myślałem, że będzie to Aurélien.

Pani: Aurélien to po francusku Aureliusz.

Rufus: No dzięki!

Pani: Okej.

Gotfryd: No i co ty mówiłeś, że będzie Aureliusz, a będzie, to przypominasz, że po francusku.

Pani: Cisza!
Kleofas: Ehm...
Pani: Powitajcie nowego kolegę!
Aureliusz: Hej!
Rufus: Siema, Aurélien!
Kleofas: Hejka!
Wszyscy: Hej!
Aureliusz: Cześć, chłopcy.
Pani: Przywitaj się i powiedz im, jak mają na imię.
Aureliusz: Jak masz na imię?
Alcest: Ja Alcest.
Mikołajek: Ja Mikołajek.
Rufus: Ja Rufus.
Kleofas: A ja Kleofas.
Aureliusz: O! Ale imiona. Jeśli lubię was, to będę z wami.
Kleofas, Mikołajek, Alcest, Gotfryd, Rufus: Okej.
Pani: No to siadaj, Aureliuszu.
Aureliusz: Okej.
Pani: No to będzie dzisiaj geografia.
Mikołajek, Rufus, Alcest: Słucham!?
Pani: No bez rozmowy.
Mikołajek: Ehm.....
Pani: Gdzie leżą Niemcy, Rosja i Szwajcaria?
Rufus: Za nimi.
Alcest: Nieprawda.
Rufus: Ogarnij, się ty budo!
Gotfryd: Bo ty jesteś niewdzięczny.
Euzebiusz: No właśnie.
Maksencjusz: Hahahaha!
Pani: CCCCIIIIIIIISSSSZZZZZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
Mikołajek: Co tak pani krzyczy?
Alcest: No właśnie.
Pani: O, przepraszam dzieci.
Alcest: Za dwa kartki nie każdy może?
Pani: Nie.
(Piszą)
Mikołajek: Napisałeś test?
Gotfryd: Nie.
Mikołajek: No, ale wybacz.
Alcest: No to każdy może.
Kleofas: Chyba za dwa miesiące.
Mikołajek: Nie pleć.
Kleofas: Ok.
Aureliusz: Pani!
Pani: Słucham.
Aureliusz: A kiedy będzie dzwonek?
Pani: Za dwanaście minut.
Aureliusz: Ok.
Mikołajek: Wyobraź, że napisałeś test.
Alcest: Aha.
Mikołajek: Jakie aha?
Alcest: Hhhmmm...
Gotfryd: On się nie odzywa.
Alcest: Uuu... (upadł)
Pani: Co się dzieje?
Mikołajek: Alcest upadł.
Kleofas: Bo się nie odzywał, ponieważ najprawdopodobniej zjadł bułkę z dżemem.
Pani: Szybko do gabinetu lekarskiego!
Alcest: Uuu...
Wszyscy: Hahahahhahahhahahahahahhahahah!!! (śmieją nerwowo)
Kleofas, Rufus: Eee...
Mikołajek: Już jest dzwonek!
(dzwoni dzwonek)

Mikołajek: Co za Alcest.

Kleofas: No bo upadł, Mikołaj.

Mikołajek: Bo tak.

Alcest: Czekajcie! Żyję!

Mikołajek: No, Alcest, miałeś rację. Ożywiłeś się.

Alcest: A co?

Kleofas: Ja idę do sklepu.

Alcest: Po co?

Kleofas: Bo Joachim czeka.

Wszyscy: Okej.

Kleofas: Kto idzie ze mną?

Mikołajek: Ja.

Alcest: Ja też.

Gotfryd i Rufus: My też.

Euzebiusz: Ja też.

Kleofas: No to idziemy!

w sklepieEdytuj

Mikołajek: Ale fajowo!
Gotfryd: Jak z płynu.
Mikołajek: Tytytyttt...
Alcest: (szeptem) Dobra. Musimy wiedzieć, że jest Alcest.
Joachim: Co wy tutaj robicie?
Wszyscy: Przyszliśmy do sklepu.
Alcest: No właśnie.
Joachim: Ja pójdę po makaron, paprykarz i gazetę.
Kleofas: A gdzie twój portfel?
Joachim: No w kieszeni!
Mikołajek: Aha!
Joachim: Tu makaron.
Alcest: Marki Le Petit Nicolas.
Joachim: Właśnie.
Alcest, Mikołajek i Gotfryd: Idziemy po paprykarz.
Joachim: Pomożecie mi?
Wszyscy: Aha!!!
Mikołajek: Proszę!
Rufus: Proszę, gazeta!
Joachim: Co?
Mikołajek: Hmmm?
Joachim: Idziemy do kasy.
49 minut później
Mikołajek: Ja pójdę kupić skuter.
Wszyscy: Okej.
(tymczasem)
Mikołajek: Ale fajne!
Alcest: Skuter?
Mikołajek: Tak. (jeździ)
Wszyscy: Czekaj!
Alcest: No co?
Kleofas: On zaraz, wróci. Jak nie, złapiemy go.
Alcest: Eee... tak.
Kleofas: No i wszystko mamy.
Gotfryd: Z czterema załącznikami.
Kleofas i Euzebiusz: Idziemy! Musimy uciec. (uciekają)
(nadchodzi pająk)
Alcest: To pajok!
Gotfryd: Aaaa!
Rufus i Alcest: Wylądujemy na kosmosie. Aaaaaa!
Gotfryd: (płacze) Trzeba uciec, trzeba uciec.
Alcest, Gotfryd i Rufus: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!